
Rozdział 3
Przebitki
Musiała wyjść z mieszkania. Czuła nieodparte pragnienie opuszczenia przysłowiowych czterech ścian i przewietrzenia głowy. Nie rozumiała potrzeby, bo nie było żadnej, którą musiałaby zaspokoić. Lodówka była pełna, szafki w kuchni nabite artykułami spożywczymi. Tak naprawdę nie chciała wyjść, ale musiała. Jakby coś silniejszego od niej narzuciło jej wolę.
Zupełny brak powodu do opuszczenia bezpiecznego azylu mieszkania – złościła się, ubierając czerwoną kurtkę.
Postawiła kołnierz, po czym zasunęła suwak do wysokości oczu. Końcówka dyndała, odbijając światło w przedpokoju. Nie chciało jej się zakładać czapki. Naciągnęła kaptur, w efekcie czego widać było jedynie grzywkę i niebieskie oczy poniżej. Zbiegła po schodach, poklepując kieszeń, w której zasunęła klucze do mieszkania, pieniądze i telefon.
W połowie schodów przystanęła gwałtownie. W umyśle wyświetlił się obraz obcego mężczyzny z mieszkania naprzeciwko. Nie znała go i była pewna, że go nie spotkała nigdy wcześniej.
- Nigdy wcześniej? - szepnęła, gdy uderzyła ją myśl, że nie pamięta niczego z dnia poprzedniego. - Nigdy wcześniej! - powiedziała na głos, zdając sobie sprawę, że jedynym, co ma w głowie, jest sen i to, co działo się po przebudzeniu.
Stała na półpiętrze, walcząc z zaporą w głowie, która jakby broniła dojścia do tego, co ukrywało się za gęstą nieprzeniknioną mgłą, nie chcąc wypłynąć na powierzchnię.
Mignęła jej twarz mężczyzny, po chwili kolejnego. Byli nienaturalnie wielcy, mocnej budowy ciała i stali przed nią w półokręgu. Następnym, co zobaczyła, było to, że rozbierają się do naga. Byli pobudzeni i skupieni na niej, jak na celu, którym była ona. Jeden z nich się uśmiechał i ten uśmiech był pełen pogardy.
- Przepraszam!
Ktoś przeszedł obok, wytrącając ją z zamyślenia, budząc z zawieszenia na dziwnym wspomnieniu. Drgnęła nerwowo, patrząc w ślad za oddalającą się kobietą. Zbiegała po schodach, pewnie się dokądś spieszyła. Chwilę później straciła ją z oczu. Następnym co usłyszała, było skrzypnięcie otwieranych drzwi. Pewnie wyszła z bloku.
Wizja minęła, zastąpiła ją pustka, przypominająca mgłę, może szum odbiornika telewizyjnego, który nie wyłapuje żadnego programu.
Zamrugała gwałtownie, próbując sobie przypomnieć, co tutaj robi. Nie wiedziała dokąd i po co idzie. Mimo to ruszyła naprzód, powoli schodząc w dół, bo taki czuła wewnętrzny nakaz. Mimo braku powodu, dla którego wyszła z mieszkania. Mimo to skierowała się ku niewielkiemu osiedlowemu sklepowi.
Wszystko przez ten durny sen – warczała w myślach. – Musiałam zobaczyć sąsiada i mi się dupek przyśnił. No bo cóż innego mogło być powodem?
Zbyt mokry jak na zimową porę śnieg, mlaskał pod obutymi stopami. Zapadała się traperami w błotnistą maź i ślizgała, gdy rozjeżdżały jej się stopy. Wbiegła po trzech schodkach i pchnęła sklepowe drzwi. Pluszowy świstak na półce przy wejściu zagwizdał, oznajmiając jej przyjście. Drgnęła zaskoczona. Ściągnęła kaptur, w twarz dmuchnęło gorące powietrze, z umieszczonej nad głową kurtyny powietrznej. Rozpięła kurtkę, bo zrobiło jej się zbyt ciepło.
– Dzień dobry. – Ukłoniła się do sprzedawcy.
Ten odkłonił się w milczeniu. Rzucił jej się w oczy jego wyraz twarzy, jakby czekał na nią i się cieszył, a zarazem gardził nią, choć przecież jej nie znał. Nie chciała poświęcać mu uwagi.
Widocznie sfrustrowany życiem i wykonywaną pracą człowiek - pomyślała, odwracając głowę.
Współczuła mu, bo nie miała takich problemów i lubiła swoją pracę.
Aż przystanęła w wąskiej alejce między regałami, stwierdziwszy, że i tego nie pamięta.
Jaką ja wykonuję pracę?! – Ściągnęła brwi. – Jak mogę tego nie pamiętać?!
Nie wiedziała, czym zajmuje się na co dzień! Przecież musi jakoś zarabiać pieniądze. Dlaczego jedynym, co pamięta, jest jej niewielkie mieszkanie i spotkanie sąsiada z naprzeciwka?
To jest niedorzeczne!
Było tak, jakby właśnie się urodziła. Żadne wspomnienie nie pojawiało się w coraz bardziej przerażonym umyśle.
Co lubię jeść? - zastanawiała się, wiodąc wzrokiem po półkach lodówki, w której ułożone stały produkty spożywcze. - Spaghetti?
Sięgnęła po plastikowe pudełko z gotową potrawą. Nie pamiętała jego smaku i nie potrafiła sobie przypomnieć, jaką ma fakturę, gdy wkłada się je do ust.
Zmarszczyła brwi, powoli odkładając danie z napisem: „Jak we włoskiej restauracji”.
Restauracja? Czy ja kiedykolwiek byłam w jakiejś?
Stała z dłońmi bezradnie opuszczonymi wzdłuż ciała, ponownie próbując przebić się przez gęstą mgłę otaczającą jej umysł. I wtedy wspomnienie uderzyło w nią z ogromną siłą.
Widziała siebie leżącą na stole w dużym pomieszczeniu. Byli tam inni ludzie, wyłącznie mężczyźni. Choć nie! Zobaczyła drugą kobietę i jej widok uspokoił ją odrobinę. Jedynie na chwilę, po której zrozumiała, co widzi, na co właśnie patrzy. Dziewczyna była naga i stała przy jednym ze stołów z pokornie opuszczoną głową. Chwilę później jeden z mężczyzn obrócił się z krzesłem ku niej tak, że siedział teraz z rozszerzonymi nogami. Był ubrany w elegancki garnitur, spod którego widać było białą koszulę. To, co przykuło jej wzrok, było pobudzenie, wyraźnie widoczne pod materiałem spodni na wysokości jego krocza. Mężczyzna sięgnął do rozporka i powolnym ruchem rozpiął guziki. Wyciągnął penisa i powiedział coś do dziewczyny. Ta uklękła przed nim, objęła go palcami i nakierowała usta na, po chwili opuściła głowę.
Wspomnienie zniknęło, gdy jej uwagę przykuło nagłe wydarzenie. Butelka z jakimś napojem spadła z jednej z górnych półek. Nie dotknęła jej nawet, a ta przechyliła się i upadła obok niej, jakby strącona przez kogoś. Uderzyła o posadzkę z impetem i wybuchła, rozpryskując się z sykiem. Napój ochlapał jej stopy i łydki.
– Co tu się dzieje? – Oburzony głos sprzedawcy dobiegł ją zza pleców. – Co pani wyprawia?!
Chciała odpowiedzieć, że to nie jej wina, lecz nie zdążyła. Mężczyzna złapał za kołnierz jej kurtki i szarpnął, niczym groźny nauczyciel, ganiący niegrzecznego uczniaka.
Nie wiedziała, jak zareagować i jakim prawem obcy facet traktuje ją w ten sposób?!
Otworzyła usta, by wyartykułować oburzenie, lecz nie zdążyła. Drzwi sklepu otworzyły się z impetem i uderzyły z rozpędu w skrzynki z napojami. Zimny powiew wdmuchnął do pomieszczenia wilgotne powietrze, wraz z nim weszło trzech mężczyzn. Głowy mieli skryte pod obszernymi kapturami bluz, wszyscy byli ubrani na czarno.
Poruszali się bez słowa, jakby się umówili i mieli plan na to, co ma za chwilę nastąpić. Było to tak widoczne, że kobieta i zaciskający na jej kołnierzu palce sprzedawca, zamarli w oczekiwaniu.
Jeden z mężczyzn rozejrzał się po pomieszczeniu i nie dojrzawszy nikogo poza tym dwojgiem, kiwnął porozumiewawczo do kompanów. Wyciągnęli zza pazuch podłużne pałki basebolowe.
Jak w filmie! – myśl wybrzmiała w jej głowie.
Jeden roztrzaskał kolejno trzy kamery, umieszczone w różnych miejscach pomieszczenia. Dwie rozbił na kawałki, trzecia dyndała smętnie na kablu, mrugając czerwonym światełkiem.
Drugi mężczyzna zamknął drzwi, podparł je skrzynkami zapełnionymi napojami. Dopchnął do nich zamrażarkę na kółkach, by unieruchomić podporę. W końcu przekręcił zawieszkę na drzwiach, by oznajmiała że sklep jest zamknięty i opuścił roletę, odcinając widok dla wścibskich oczu z zewnątrz. Pozostałe, sąsiednie szyby były oklejone kolorową folią reklamową. Trzeci z mężczyzn stał, nie robiąc demolki i wyglądało na to, że pilnuje przebiegu planu.
– Wyskakuj z kasy! – Rozkaz wypowiedziany został wyjątkowo spokojnym głosem.
Kobieta skuliła ramiona, słysząc jego tembr. Skojarzył jej się ze snem i tym, co działo się w nim z jej ciałem i umysłem. Teraz ten krótki nakaz spowodował, że uda zacisnęły jej się odruchowo i musiała się objąć ramionami.
– Jasne. – Sprzedawca uniósł ramiona w poddańczym geście. – Już się robi.
I znów zaskoczyła ją nierealnie stonowana reakcja sprzedawcy, tak bardzo niedostosowana to sytuacji, w jakiej się znaleźli. Powinien się bać, on tymczasem współpracował, jakby nie przejęło go to absolutnie.
Może jest tylko pracownikiem i woli nie ryzykować? – Dudniło jej w głowie, gdy umysł szukał racjonalnego wyjaśnienia. – Napadają go, okradają i demolują miejsce pracy. On tymczasem beznamiętnie podchodzi do zdarzenia, jakby oczekiwał tej sytuacji?
Sprzedawca wyminął ją, podchodząc do kontuaru. To, co rzuciło się kobiecie w oczy w momencie, gdy ją mijał, zjeżyło jej włosy na przedramionach i karku. Był podniecony i świadczyło o tym znaczne wybrzuszenie spodni czyli coś, co nie powinno mieć miejsca w tej sytuacji.
Otrzymaj BEZPŁATNIE e-book i audiobook!
Ta historia jest krótka i słodka, jednak to ona mnie uratowała od bezsenności, którą wywołała postępująca depresja! Jestem jej za to wdzięczna, bo to od niej zaczęła się moja pisarska przygoda.
Pobierz za 0 złotych e-book & audiobook i poznaj historię miłości, która zaczęła się na przejściu dla pieszych.
Monika Liga
Piszę od lat, a teraz również wspieram pisarzy. Moje pisanie zaczęło się od bezsenności.
Copyright © 2025 | www.poprostupisz.pl