PRZEBUDZONA - rozdział 5

Rozdział 5

Koniec

Na czwartego mężczyznę nie podziałała oglądana orgia. Nie tak, jak na pozostałych, on się nie podniecił. Nie raz już to widział i scenariusz był zawsze taki samo. Nudny, ale przecież tymi ludźmi rządziły instynkty. Czymże innym było to, co oglądał, jeśli nie pofolgowaniem wyobraźni, w celu zaspokojenia chuci? Sam też to przerabiał, nim zrozumiał, że ta droga nie prowadzi do niczego dobrego. Wiedział, że spełniając swoje najbardziej wyuzdane fantazje, daje ujście nadmiarom organizmu, niszcząc przy tym delikatną część umysłu i tracąc cenną energię. W końcu jednak znalazł cel! Miał taką nadzieję. Jeśli się nie mylił, może wreszcie uda się zmienić rzeczywistość i wrócić do starych porządków.

Jeden po drugim, mężczyźni kończyli w kobiecie, lub na niej. Oczywiście w sposób iście filmowy, czy raczej pornograficzny.

– Zaraz dojdę – jęknął ten pompujący jej usta i wystrzelił spermą z nader grubego penisa na twarz dziewczyny.

Przywitała ten fakt uśmiechem, starając się językiem złapać białe strugi. Wszystko zgodnie ze scenariuszem i aż dziw bierze, że mężczyzna wierzył, że jej to sprawia przyjemność. Potrzebował tej wiary dla własnego spełnienia, ale widocznie taki schemat myślowy wybrał podczas składania zamówienia.

Drugi postanowił skończyć w ciele kobiety. Przyspieszył ruchy, jeszcze szerzej rozkładając kolana. To pozwoliło mu zachować równowagę i głębiej wnikać w ciasny odbyt dziewczyny.

– Dochodzę – dyszał, przyglądając się miejscu połączenia ciał i połyskującemu penisowi, który co raz niknął w odbycie.

Wykonał kilka gwałtownych ruchów, w końcu zamarł z krzykiem. Wstrząsały nim dreszcze, w tym czasie kobieta posłusznie trwała w bezruchu. W końcu wyśliznął się z niej, powoli flaczejąc. Sięgnął po spodnie i resztę ubrań, które wcześniej zdejmował z siebie w pośpiechu. Pozostali mężczyźni ledwie opuścili spodnie do kolan.

– Teraz ja. – Sprzedawca pchnął dziewczynę w bok tak, że leżała na podłodze.

Nie obszedł go fakt, że miała pod sobą kawałki roztrzaskanych butelek. Chciał być na górze, by mieć swobodę ruchów. Zbyt długo trwał pod nią w bezruchu, a teraz nareszcie mógł się ruszać. I zrobił to, bijąc wściekle biodrami i patrząc, jak kobieta pod nim wije się z rozkoszy. Dokładnie tak, jak lubił. Następnym razem spróbuje czegoś nowego. Może zabije kobietę? Ta fantazja chodziła za nim od dłuższego czasu. Słyszał, że to bardzo orzeźwiające i ekscytujące. Móc uprawiać seks z umierającą. Ta usługa była dużo droższa i ponoć po jej spróbowaniu, nic już nie dawało tak silnych doznań.

Pomyślę o tym później – obiecał sobie, skupiając się na tym, czego doświadczał obecnie.

Gdy czuł, że od orgazmu dzieli go już ledwie kilka ruchów, wycofał się, ukucnął nad kobietą i doprowadził się na skraj kilkoma ruchami dłoni. Nakierował się ciałem tak, by wystrzelić na kołyszące się pośladki. Okrągłe i kształtne. Takie, jakie lubił najbardziej.

Mężczyźni wyszli ze sklepu we trzech, razem ze sprzedawcą. Debatowali nad tym, do której pójdą knajpy, jaki browar będzie najsmaczniejszy. Nie zwracali już uwagi na kobietę. Tę potrzebę zaspokoili, teraz przyszła kolej na następną. Upiją się i będą wspominać, przechwalając się, któremu lepiej poszło i który wytrzymał dłużej.

Nie obchodził ich również kompan, który nie dołączył do seksualnej zabawy. Jednomyślnie podsumowali go w kilku zdaniach, a te były podszeptami głęboko zakorzenionej homofobii. Oznajmili z pogardą, że pewnie przyszedł popatrzeć na nich w akcji, by mieć materiał na samotne walenie konia. Szybko porzucili temat, bo zbytnio ich brzydził i psuł odbiór całej zabawy.

Gdy wyszli, kobieta usiadła na posadzce i sięgnęła po ubranie. Poruszała się, niczym robot. Nieczuła na pokaleczone szkłem ciało i naciągnięte orgią genitalia.

– To się nie dzieje naprawdę – szepnęła do siebie.

Nadwyrężone gardło bolało, oczy szczypały, podbrzusze pulsowało.

Muszę to zakończyć! – pomyślała, rozumiejąc, że to jedyny sposób.

Nie wiedziała, skąd ta pewność, ale czuła, że tylko tak może się uwolnić, bo tkwi w pętli, na którą nie ma wpływu. Teraz miała cel i musiała tylko dotrzeć do domu. Tam zamknie się w azylu mieszkania.

Wstała i wyszła, nie zważając na fakt, że mężczyzna, który ją obserwował, teraz za nią podąża. Była w takim stanie, że nie zauważyła nawet, że ten przytrzymuje jej drzwi tuż po tym, jak kod elektronicznego zamka odblokował je, wpuszczając do klatki schodowej. Szedł tuż za nią, ona chciała już zniknąć w mieszkaniu. Chciała całkowicie zniknąć!

– Chcę zniknąć – szepnęła, powoli wspinając się po schodach na swoje piętro. – Chcę się wreszcie przebudzić!

Usłyszał jej słowa, co spowodowało, że jeszcze bardziej spiął się w oczekiwaniu.

To ona! – krzyczało mu radośnie w głowie. – To nareszcie ta!

Otworzyła zamek, nacisnęła na ciężkie skrzydło i weszła do przedpokoju. Sąsiad z naprzeciwka wyszedł jej na spotkanie, by ją przywitać i kazać przyjść do siebie. Wreszcie był gotowy. Zebrał się w sobie, odnalazł potrzebną odwagę i zamierzał przystąpić do realizacji scenariusza. Zrezygnował, widząc obcego. Pomyślał, że skorzysta z jej ciała później. Miał jeszcze sporo czasu. Na razie wskazówki poruszały się bardzo wolno, bo były w trybie pauzy. Opłata nie naliczała się tak szybko.

Dziewczyna nie obejrzała się za siebie, nie zdjęła kurtki, nie siliła się na zamknięcie za sobą drzwi. Teraz to już było bez znaczenia. Wiedziała to i miała pewność, że podjęła jedyną właściwą decyzję.

Zaraz odpocznę i przestanę grać te durne role. – Jej umysł powtarzał w kółko to zdanie. – Za chwilę będę mogła być sobą. Tą, której nie pamiętam.

Weszła do łazienki, zatkała odpływ w wannie i odkręciła wodę. Jednorazową maszynkę do golenia potraktowała ciężką, marmurową mydelniczką. Wystarczy jej, by uszkodzić plastik i móc wyciągnąć ostrza, wtedy będzie mogła ich użyć. Na tyle, by udało jej się przeciąć skórę i ukryte pod nią żyły.

Jak w filmie! – znów zabrzmiało w jej myślach.

I ponownie nie pamiętała filmu, w którym coś takiego widziała. Zupełnie nic, pustka i jedynie senna myśl, że takie rzeczy dzieją się właśnie w filmowych scenariuszach.

Zsunęła kurtkę z ramion i rzuciła ją a posadzkę. Weszła w ubraniu i butach do wanny. Nie siliła się na ich zdjęcie, bo za chwilę miało to być nieistotne. Już takie było. Usiadła na dnie, stwierdzając mimochodem, że to bardzo dziwne uczucie, gdy odzież przykleja się do skóry, a włókna przepuszczają ciepłą wodę. Drugim spostrzeżeniem było to, że woda choć odrobinę zmyje z niej ślady zabawy jej ciałem. Trzecią, że to przecież nie ma znaczenia. Nabrała wody w dłonie i przemyła twarz, nabrała jej w usta i te przepłukała, wypluwając ją przed siebie.

Sięgnęła po odkształconą maszynkę do golenia, po czym pociągnęła ostrzem po nadgarstku.

Ciąć wzdłuż! - Błysnęła jej w głowie myśl. Nie wiedziała, skąd to wie, ale była pewna, że nie powinna ciąć w poprzek. - Byle głęboko i pomiędzy ścięgnami. Muszę dotrzeć do żyły.

Skrzywiła się lekko, gdy zabolało i zaszczypało równocześnie. Pociekła krew, jej strużka spływała do wody przed nią.

– Za mało! – zezłościła się, po czym poprawiła kolejny raz i jeszcze jeden.

Cięła zawzięcie tak długo, aż pojawiła się większa struga krwi. Ten sam zabieg powtórzyła na drugiej ręce. Oparła się wygodnie w wannie, patrząc na podnoszący się poziom wody, zabarwiającej się coraz bardziej na czerwono.

Za chwilę będę wolna – myślała, czując ogarniającą ją ulgę.

Mężczyzna stał za uchylonymi drzwiami łazienki i przyglądał się temu. Serce waliło mu, niczym młotem. Instynkt ocalenia tej kobiety od śmierci walczył z rozsądkiem. Wiedział, że to jedyna droga i cieszył się, że wreszcie się na natknął. Kolejną, ale może z tą mu się wreszcie uda!

Była piękna i delikatna. Bezbronna, choć jak widać bardziej świadoma, niż poprzedniczki. Nie chciała być marionetką, jak pozostałe. Coś się w niej zbuntowało i tylko miał nadzieję, że uda mu się ją uratować.

Poczekał do momentu, gdy dziewczyna zaczęła słabnąć i odpłynęła, tracąc przytomność. Cieszył się, że go nie zauważyła, gdy stał nieruchomo przed drzwiami łazienki, przyglądając się jej odbiciu w lustrze. Kosztowało go to bardzo wiele wysiłku, bo choć widział już tyle ich umierających, to zawsze ulegał wrażeniu, że to prawdziwa śmierć, że to się dzieje naprawdę. Wiedział, że one tak myślały i jak bardzo prawdziwie to przeżywały. Dla nich to był realny świat i równie realna śmierć.

Pobiegł do przedpokoju i przyjrzał się tablicy z bezpiecznikami. Z ulgą stwierdził brak wyłącznika różnicowo-prądowego. Komuś nie chciało się zwracać uwagi na takie detale przy projektowaniu miejsca, w którym miała się resetować, bo nie przewidział tego, że dziewczyna może się wybudzić. Nie docenił jej. Na szczęście! Z resztą jeśli by się wybudziła, to zwyczajnie by ją zutylizowano. Zwykła procedura - przestaje być przydatna, więc po prostu ją wyrzucą niczym śmieć, na jej miejsce przyjdzie kolejna.

W drzwiach kuchni przystanął, rozglądając się po pomieszczeniu. Parsknął, widząc toster.

Już bardziej filmowo być nie może – zaśmiał się do siebie. – Chyba, że wybrałbym suszarkę do włosów.

Wrócił do łazienki, tam włożył wtyczkę kabla do kontaktu i z tosterem w dłoni wszedł do wanny. Woda była już mocno czerwona, zabarwiona krwią dziewczyny. Jej metaliczny zapach wypełniał łazienkę, przez co mężczyzna musiał pokonać uderzenie strachu i kolejny wystrzał adrenaliny do krwi.

Czekała go najtrudniejsza część, bo teraz on sam musiał się wyłączyć. Zanurzył się w wodzie i zamarł, przyglądając się dziewczynie. Znów zaskoczyło go jej piękno i delikatność. Była bezbronna i wyglądała, jakby spała. Chciał ją ochronić i uratować. Pragnął, by to była ta!

– No to pobudka – mruknął, po czym wypuścił toster z rąk.

Błysnęło, strzeliło, krótkie spięcie targnęło dwoma ciałami. Jednym na skraju śmierci i drugim w pełni sił. Musiał ją dogonić, a później się spieszyć i odnaleźć po drugiej stronie.

Powieki odruchowo się zacisnęły, podobnie szczęki. Serca zgubiły rytm, w końcu się zatrzymały, przestały bić i już nie pompowały krwi, nie dostarczały organizmowi życiodajnego tlenu.

Dwa serca zapętliły swoje losy, przestając wybijać rytm, zgodnie milknąc w tym samym momencie.

Otrzymaj BEZPŁATNIE e-book i audiobook!

Ta historia jest krótka i słodka, jednak to ona mnie uratowała od bezsenności, którą wywołała postępująca depresja! Jestem jej za to wdzięczna, bo to od niej zaczęła się moja pisarska przygoda.

Pobierz za 0 złotych e-book & audiobook i poznaj historię miłości, która zaczęła się na przejściu dla pieszych.

Monika Liga

Piszę od lat, a teraz również wspieram pisarzy. Moje pisanie zaczęło się od bezsenności.

Aktualizuj pliki Cookies