PRZEBUDZONA - rozdział 9

Rozdział 9

Wspomnienie

– Trzeba cię z tego wyciągnąć i umyć. – Obrócił się do niej twarzą.

Wstała o własnych siłach. Wciąż jeszcze trochę się chwiała, kołysząc na boki. Zdjął je kaptur, zzuł kufajkę i odpiął szelki roboczych spodni. Opadły na podłogę u jej stóp. Rozpiął przepastną bluzę i odrzucił ją na bok.

– Uwolnię cię od tego opasłego brzuszyska – mówił, by przykryć własne zakłopotanie faktem, że są tu sami. - Musi ci w tym być strasznie niewygodnie.

Stanął za dziewczyną, zsunął z drobnych ramion pasy utrzymujące sztuczne sadło, a to opadło z głuchym pacnięciem.

– Usiądź tutaj. – Pociągnął ją za rękę, sadzając na łóżku. – Też się rozbiorę i cię umyjemy. Śmierdzimy, jak gnijąca gorzelnia. – Zaśmiał się, zrzucając kolejne części garderoby. – Niestety tylko tak mogliśmy się tutaj dostać.

Mówił dużo, ale chciał tym zamaskować nerwowość, a równocześnie sprawić, by dziewczyna poczuła się choć odrobinę pewniej.

Byli na powierzchni i w tym nie było nic niezwykłego. W dzielnicy biedoty nie obawiał się ataku, ani grabieży. Był zdrowszy niż tutejsi mieszkańcy i zdecydowanie silniejszy. Mógł polegać na swoim refleksie i umiejętnościach samoobrony, oni nie.

Obecnie denerwował się tym, że przebywa tutaj z jedyną kobietą w mieście. Jedyną wolną, w dodatku coraz bardziej nagą. Zdjął z niej bieliznę i teraz nic nie okrywało już jej zachwycających krzywizn. W przeciwieństwie do niego, dziewczyna nie krępowała się brakiem okrycia. Przyglądała się w milczeniu temu, jak Bartek i z siebie zdejmuje z siebie brudną odzież i w samej bieliźnie, maszeruje za szklaną przegrodę. Odkręcił kurek, po chwili niewielkie pomieszczenie zaczęły wypełniać kłęby pary.

Pokój miał kształt kwadratu. Ścianę naprzeciw drzwi, zajmowało niewielkie okno i to ono rozjaśniało wnętrze. Rozproszone promienie słoneczne przebijały znad kopuły, nie rażąc, lecz ocieplając surowość pokoju. Na lewo od okna stały dwa, zestawione ze sobą łóżka. W ich nogach znajdowała się niewielka szafka ze zlewem, obok lodówka i piecyk pomiędzy nimi. Niewielki stolik ustawiono przy oknie. Na stole nogami do góry na blacie, położono dwa wysłużone krzesła. Za oknem ziała przepaść. Nie widać było zieleni, jedynie jej resztki, ale te znajdowały się daleko w dole.

Naprzeciwległa ściana pokryta była sanitariatami. Ubikację okolono z dwu stron półtorametrowej wysokości ścianką, dalej znajdowała się niewielka umywalka z lustrem nad nią i prysznic. Przezierny, nie dający intymności. Nic jej tutaj nie zapewniało, bo też podczas projektowania pomieszczeń, nie brano pod uwagę potrzeb tego rodzaju. To miała być przejściowa klatka dla biedoty. Przejściowa, w drodze do śmiertelnego zużycia ciała.

Bartek podźwignął dziewczynę i przyciśniętą do własnego boku, wprowadził pod strumienie wody. Pisnęła, w efekcie się wystraszył.

– Woda jest za ciepła?

– Nie – zaprzeczyła, z uśmiechem patrząc mu w oczy. – Przyjemne uczucie.

– Faktycznie – mruknął i pchnął ją tak, by głowa dziewczyny znalazła się pod strumieniem wody. - To twoja pierwsza kąpiel.

– Niezupełnie – zaprzeczyła z powagą, lecz w jej oczach tańczyły ogniki rozbawienia. – Pamiętam jeszcze jedną, gdy podcięłam sobie żyły.

Uśmiechnął się krzywo i sięgnął po płyn do mycia ciała. Nalał go na dłoń, po czym naniósł na jej głowę i rozmasowywał powoli, tworząc pianę.

– Zamknij oczy, bo będzie szczypać, gdy dostanie się do oka – nakazał, celowo zgarniając odrobinę piany na jej czoło, by wreszcie przestała mu się tak uważnie przyglądać.

Była prawie tak wysoka, jak on, więc bez trudu zaglądała mu w oczy. Mył ją, starając się odsunąć tak daleko, na ile pozwalały rozmiary kabiny. Dziewczyna tymczasem patrzyła mu prosto w oczy, przyglądała się nosowi, czołu, w końcu ustom. To spojrzenie powodowało nieznane swędzenie w ciele, najmocniejsze na skórze twarzy. Najgorsze było pulsowanie w ustach. Oblizał wargi, gdy nie patrzyła i odwrócił ją tyłem do siebie.

Zerknął w dół, czując przyspieszone bicie serca. Uderzało jeszcze prędzej, gdy wzrok zatrzymał się na pośladkach dziewczyny. Kształtnych, okrągłych i wołających o dotyk.

Zabolał go brzuch, choć było to raczej inne, całkiem nowe odczucie. Pulsował w dole czując, że poniżej pasa zbiera się niepokój, ekscytacja i nowy rodzaj głodu. Zerknął tam i aż zaklął w myślach.

– Resztę ciała umyj sama – warknął, wycofując się spod prysznica. – To też dobry trening dla mięśni – dodał łagodniejszym tonem.

Wiedział już, że będzie musiał uważać. Ostrzegano go przed takimi reakcjami. To one ponoć doprowadziły do zagłady ludzkości. Wszystko rozpadło się przez kobiety. Właściwie przez jedną.

Jak głosiła historia, przeszło pięćdziesiąt lat temu, dwa mocarstwa walczyły o przywództwo jądrowe. Mężczyźni rządzili mądrze, statecznie, a ich rywalizacja w wyścigu zbrojeń nigdy nie posunęła się zbyt daleko. To kobieta zapragnęła konfrontacji i swoimi machinacjami, doprowadziła do użycia broni biologicznej. Wiadomym było, że dopóty dopóki nie nastąpi pierwsze jej użycie, równowaga będzie zachowana. Ta kobieta pragnęła wojny, by objąć władzę. Wojna wybuchła, ludzie praktycznie wyginęli, kobiety postanowiono unieszkodliwić. Pozamykano je w inkubatorach, wprowadzono w stan hibernacji. Stały się żywym materiałem wylęgającym, tak określało się tę ich funkcję. Drugą była ta bardziej rozrywkowa i terapeutyczna i na nią wpadł ktoś dużo później. Głównie przez poziom agresji, który zaognił relacje społeczeństwa, zagrażając ich kruchej stabilności.

Bartek przypomniał sobie sceny towarzyszące używaniu dziewczyny. Zastanawiał się, jak nieczułym trzeba się stać, by podniecać się krzywdzeniem kobiet. Ona i tak miała szczęście. Przypomniał sobie inną, jej poprzedniczkę, której nie udało mu się uratować. Wtedy też wszedł do programu i przypatrywał się temu, co robili użytkownicy, którzy zamówili tą właśnie dziewczynę.

Była drobna i delikatna. Śliczna i skojarzyła mu się z dzieckiem. Też wykazywała pojedyncze objawy przebłysków, które zatrzymywały ją w wykonywaniu poleceń. Miał wtedy nadzieję, że się przebudzi i odzyska świadomość. Chciał tego.

Obserwował mężczyzn, którzy złożyli zlecenie na seks zbiorowy. Niestety i jego podniecał widok tego, co robili z jej ciałem. Nakręcił się jak jasny gwint i nawet planował, że i on się zabawi jej ciałem. Nie zdążył.

Kazali jej stanąć przy fotelu ginekologicznym, z łokciami wspartymi na łóżku i wypiętą pupą. Wykonała polecenie, choć co chwilę przystawała i z wyrazu jej twarzy widział, że chce się oprzeć nakazowi. Nie udało jej się jednak, a wtedy brali ją jeden po drugim, penetrując szybkimi, gwałtownymi ruchami. Była tak drobnej budowy, że męskie palce prawie całkowicie zamykały się na jej wąskiej kibici. Pieprzący ją mężczyźni byli postawni i masywni, a ich wirtualne ciała wyposażone były w przyrodzenia nienaturalnie dużych gabarytów. Patrząc na ten agresywny seks, zastanawiał się, jakim cudem to prawie dziecko mieści w sobie tak ogromne penisy. Kolejną myślą była ta, że i on chce ją pieprzyć mocno i bezwzględnie, aż do utraty tchu. Był zły na siebie, ale podszept męskiej części umysłu chciał tego, budząc w nim zwierzęcą część podświadomości. Usprawiedliwiał się przed samym sobą, że to tylko symulacja i nic nie dzieje się naprawdę. Mimo to w głębi duszy wiedział, że to nieprawda, że dziewczyna tak naprawdę cierpi, ale nie umiał wyłączyć instynktów.

W pewnym momencie mężczyźni ułożyli ją na fotelu ginekologicznym, z szeroko rozwartymi udami. Znów ustawili się w kolejce i jeden po drugim zabawiali się nią w tej pozycji.

I wtedy kolejka doszła do tego, który wybrał najbrzydszy i najbardziej agresywny avatar. Mia szerokie bary, łysa głowa, zbyt mocno rozbudowana szczęka i czarne jak węgle oczy. Do tego gruby, usiany nabrzmiałymi żyłami penis, który pobudzał szybkimi ruchami ogromnej dłoni.

Podszedł do dziewczyny i wbił się w nią gwałtownym ruchem. Ta przyjęła to z jękiem rozkoszy, pomieszanym ze skowytem bólu. Ten odgłos pobudził mężczyznę, spinając do galopu. Brał ją, dłonie zaciskając na smukłej szyi. Dziewczyna z początku jęczała jak wcześniej, lecz po kilkunastu sekundach otwarła przestraszone oczy i spojrzała na będącego w niej mężczyznę. Ten w odpowiedzi uśmiechnął się, drapieżnie odsłaniając zęby, po czym wzmocnił uścisk i przyspieszył ruchy. Kobieta walczyła, próbując go odepchnąć, podrapać, zrobić cokolwiek, co pomoże jej nabrać powietrze w płuca. Była bez szans. Jak lalka, której w końcu opadły ramiona, a oczy uciekły w głąb czaszki. Dusiła się, a jej partnera tylko to pobudziło. Nie tylko jego, bo i pozostali zebrali się w okręgu, obserwując to, co działo się z kobietą. Umierała, bezskutecznie próbując nabrać powietrze w płuca. Była bezradna i nikt jej nie zamierzał pomóc, Bartek również, by się nie zdemaskować. Nie mógł ryzykować, że podpadnie komuś, kto powie o tym innym i w ten sposób spali swoją przykrywkę.

Twarz kobiety znieruchomiała, oddech przestał unosić klatkę piersiową. Martwe, puste oczy pozostały otwarte, podobnie jak usta. Nieme, rozchylone do bezgłośnego krzyku i wołania o pomoc, która nigdy miała nie nadejść.

Mężczyzna ją puścił, czerwone ślady pokrywały prawie całą skórę szyi. Znów objął ją w pasie, by przyspieszyć i tak zbyt szybkie ruchy.

Bartek zamarł przerażony. Właśnie patrzył na nekrofila, który zamordował kobietę i zabawiał się nią nadal. Nieważne, że była to symulacja. One tego nie wiedziały i gdy umierały tutaj, ich ciała w inkubatorach gasły również. Za chwilę jej jaźń zacznie się rozpadać, a ciało tutaj zniknie. Zapragnął, by stało się to jak najszybciej. By nie musiał patrzeć na wstrętną zabawę dziewczyną i to, jak mocno podnieca to pozostałych popaprańców.

- Pospiesz się! - warknął jeden z nich, po czym zajął miejsce poprzednika, wbijając się w martwe ciało z impetem.

Kolejnym co zrobił, było zaciśnięcie dłoni w pięść, mocny zamach i przyłożenie nią w twarz dziewczyny. Jej głowa odskoczyła w bok, krew trysnęła wraz ze śliną, jedno oko przekręciło się w oczodole.

- Tak! - krzyknął ktoś inny. - Zajeb szmatę!

Podniósł się krzyk i skandowanie, gdy bił martwe ciało, bezczeszcząc je i równocześnie z nim kopulując .

Dla Bartka to było zbyt wiele. Wcisnął awaryjny przycisk na bransolecie użytkownika i wylogował się z seks-symulacji.

Usiadł na swojej pryczy, z głowy ściągnął gogle, z uszu wyciągnął słuchawki i z mlaśnięciem odkleił plaster na potylicy. Odciął się tym samym od miejsca zabójstwa, choć najchętniej odnalazłby tych zwyrodnialców i zabił ich gołymi rękami. Nie rozumiał, jak można być aż tak zepsutym, by czerpać przyjemność z podobnie chorych zabaw. Przecież wiedzieli, że zabijają tą kobietę i w realu!

To tamtego dnia postanowił, że nigdy więcej nie skorzysta z symulatora. Potrzeby seksualne zaspokoi samodzielnie i najwyżej wspomni któryś z tych razów, gdy współżył wirtualnie z kobietą. Normalnie, bez kompanów i wynaturzeń.

Słowa dotrzymał i był pewny, że ta strefa może dla niego nie istnieć. Miał rękę i to nią pozbywał się napięcia. Kobieta nie była mu do tego potrzebna. Nie interesowały go przedstawicielki śpiącej rasy i był przekonany, że to się nie zmieni.

Aż do teraz, bo oto miał przed sobą prawdziwą dziewczynę. Piękną, delikatną i żywą, z krwi i kości. I cholernie kuszącą!

Otrzymaj BEZPŁATNIE e-book i audiobook!

Ta historia jest krótka i słodka, jednak to ona mnie uratowała od bezsenności, którą wywołała postępująca depresja! Jestem jej za to wdzięczna, bo to od niej zaczęła się moja pisarska przygoda.

Pobierz za 0 złotych e-book & audiobook i poznaj historię miłości, która zaczęła się na przejściu dla pieszych.

Monika Liga

Piszę od lat, a teraz również wspieram pisarzy. Moje pisanie zaczęło się od bezsenności.

Aktualizuj pliki Cookies